ostatnio za namowa koleżanki dałam się skusić na nivea calm&care - użyłam ze 4 razy i więcej tego do ręki nie wezmę, nie dość że zapach mnie drażni to jeszcze wcale nie chroni przed nieprzyjemnymi zapachami, musiałabym ciągle się nim psikać, żeby spełniał swoje zadanie, jedyny plus to taki, ze nie zostawia plam na ubraniach...
przeprosiłam się z vichy i nadal jestem z niego zadowolona, wystarczy że raz dziennie posmaruję pachy i chroni mnie przez cały dzień, nawet podczas intensywnych wysiłków - bez mrugnięcia okiem mogę go polecić wszystkim, poza tym jest bezzapachowy, więc można spokojnie używać swoich ulubionych perfum, nie obawiając się ze zapachy się zaczną gryźć...
z reszta nigdy nie przepadałam za dezodorantami, zawsze wolałam kulki